poniedziałek, 1 lutego 2010

Pierwsze starty w 2010 roku


Europa Cup Puy St. Vincent
Pierwsze w tym sezonie zawody z cyklu pucharu Europy odbyły się we francuskiej miejcowości Puy St. Vincent we Francji.
W składzie Konrad Krasnodębski (trener), Zuzanna Smykała, Agata Buga, Jan Poniński, Dawid Wal, Wiktor Mikołajczyk, Marcin Bocian stawiliśmy się na starcie.
Niestety opad śniegu ok 1.5 metra w ciągu jednej nocy przesunął nam start o jeden dzień, co uniemożliwiło nam przejechanie na Puchar świata do Bad Gastein. Wystartować w nim miał najlepszy zawodnik z Francji.
W zawodach wzięła udział rekordowa liczba snowboardzistów. Ponad 100 zawodników i blisko 50 zawodniczek.
Trasa nie była bardzo trudna natomiast miała sporo technicznych elementów, które trzeba było pokonać na dużej prędkości.
Nasze wyniki pomimo wielkich chęci nie były najlepsze. Marcin Bocian uplasował się na 14 pozycjii, Dawid Wal na 33, Jan Poniński 36, Wiktor Mikołajczyk niestety po upadku na bardzo ciężkim wirażu zamykał stawkę. U kobiet sytuacja nie była dużo lepsza Agata buga o włos minęła się z finałami, a Zuzanna Smykała razem z nią.
W przygotowaniach do staru dzielnie pomagał nam Jan Winkowski, który po niedawnej kontuzji obojczyka nie dał rady wystartować.
Co tu dużo pisać miejmy nadzieje, że na kolejnych zawodach będzie dużo lepiej. Jak to się zwykło mówić „pierwsze koty za płoty“...





Kolejne zawody po morderczej podróży po zaśnieżonej Europie odbyły się w Austriackiej miejscowości Bad Gastein na trasie pucharu Świata. Mniejsza liczba zawodników, nie zawsze idzie w parze z reprezentowanym przez nich poziomem. Ponad 20 zawodników z Pucharu świata postawiła nam poprzeczkę naprawdę bardzo wysoko. Po eliminacjach wiadomo było, że nie będzie kolorowo, Maciej Jodko i Mateusz Ligocki weszli do finału. My natomiast (kadra Narodowa) nie daliśmy rady Wiktor Mikołajczyk po kiepskim starcie we Francjii, pokazał że treningi przed sezonem nie poszły w las. Zabrakło mu tylko kilku setnych sekund, aby wejść do finałowej 32, kolejny Dawid Wal był tuż za nim, Jan Poniński po sporym zachwianiu się na trasie uplasował się trochę dalej, natomiast Marcin Bocian na ostatniej skoczni wykonał „nie wiadomo co“ i się wywalił...
W finałach Mateusz Ligocki odpadł w pierwszej czwórce, a Maciej Jodko walczył jak lew i ukończył zawody na bardzo wysokim 5 miejscu.
Początek sezonu nie wygląda w związku z tym kolorowo, ale uznajmy to za złe dobrego początki. We włoszech pokażemy klasę i miejmy nadzieje, że uda się w końcu zdobyć medal.

0 komentarze:

Prześlij komentarz