poniedziałek, 22 lutego 2010

Trenujemy w Rejdicach (CZE)

Dzięki uprzejmości naszych czeskich sąsiadów, którzy dysponują torem SBX - bo mieli gdzie i za co go zbudować..., mogliśmy udać się w końcu na trening! Szybkie zgrupowanie udało się zorganizować 0d 19 do 23 lutego; w składzie Buga, Zuza, Bociek i Wiktor, oraz trenejro Konrad. W prawdzie tor zastaliśmy w całkiem "innej kondycji" niż nas zapewniano, ale za to dorzucili (for free) łopaty i shaper, a my dodaliśmy parę godzin ciężkiej pracy, co zaowocowało fajnym treningiem. Udało się przygotować sekcję startową z 3 przeszkodami i dwie bandy.

Wracamy tu już za tydzień na dwa Puchary Europy!

Foto niestety nie ma, bo wszystkie ręce na łopatach....

niedziela, 7 lutego 2010

Puchar Europy Cortina d'Amezzo - ITALY




Cortina d'Ampezzo i dwa starty w Pucharze Europy to nasz ostatni przystanek podczas tej wielkiej, pierwszej w tym sezonie startowym, podróży po Europie. Italia przywitała nas pięknym słońcem, ślicznymi górami i dużo wcześniej przygotowanym torem! Na starcie pojawiła się również czołowka zawodników z całej Europy, 30 kobiet i 78 mężczyn.

Pierwszego dnia zawodów do finałów udało się zakwalifikować jedynie Agacie (16) i Boćkowi (20). Pozostali zawodnicy uzyskali miejsca: Zuza 19, Waluś 40, Wiktor 48, Janek 50.

Bardzo pracowity i długi był drugi dzień zawodów, bo i finały pierwszego i eliminacje do drugiego Pucharu Europy. Do drugiego finału Buga weszła na bardzo dobrej 6 pozycji, Bociek 12, a Wiktor 31! Zuzi zabrakło 14 setnych do finału....

Niestety trzeci dzień zawodów nie okazał się dla nas łaskawy. Finaliści, po bardzo dobrej walce, odpadli w pierwszych biegach finałowych (tylko Buga na własną prośbę...). W ostatecznej klasyfikacji Buga (10), Zuza (17), Bociek (17), Wiktor (31), Dawid (41), Jachu (42).

Wyniki Cortina d'Ampezzo

poniedziałek, 1 lutego 2010

Pierwsze starty w 2010 roku


Europa Cup Puy St. Vincent
Pierwsze w tym sezonie zawody z cyklu pucharu Europy odbyły się we francuskiej miejcowości Puy St. Vincent we Francji.
W składzie Konrad Krasnodębski (trener), Zuzanna Smykała, Agata Buga, Jan Poniński, Dawid Wal, Wiktor Mikołajczyk, Marcin Bocian stawiliśmy się na starcie.
Niestety opad śniegu ok 1.5 metra w ciągu jednej nocy przesunął nam start o jeden dzień, co uniemożliwiło nam przejechanie na Puchar świata do Bad Gastein. Wystartować w nim miał najlepszy zawodnik z Francji.
W zawodach wzięła udział rekordowa liczba snowboardzistów. Ponad 100 zawodników i blisko 50 zawodniczek.
Trasa nie była bardzo trudna natomiast miała sporo technicznych elementów, które trzeba było pokonać na dużej prędkości.
Nasze wyniki pomimo wielkich chęci nie były najlepsze. Marcin Bocian uplasował się na 14 pozycjii, Dawid Wal na 33, Jan Poniński 36, Wiktor Mikołajczyk niestety po upadku na bardzo ciężkim wirażu zamykał stawkę. U kobiet sytuacja nie była dużo lepsza Agata buga o włos minęła się z finałami, a Zuzanna Smykała razem z nią.
W przygotowaniach do staru dzielnie pomagał nam Jan Winkowski, który po niedawnej kontuzji obojczyka nie dał rady wystartować.
Co tu dużo pisać miejmy nadzieje, że na kolejnych zawodach będzie dużo lepiej. Jak to się zwykło mówić „pierwsze koty za płoty“...





Kolejne zawody po morderczej podróży po zaśnieżonej Europie odbyły się w Austriackiej miejscowości Bad Gastein na trasie pucharu Świata. Mniejsza liczba zawodników, nie zawsze idzie w parze z reprezentowanym przez nich poziomem. Ponad 20 zawodników z Pucharu świata postawiła nam poprzeczkę naprawdę bardzo wysoko. Po eliminacjach wiadomo było, że nie będzie kolorowo, Maciej Jodko i Mateusz Ligocki weszli do finału. My natomiast (kadra Narodowa) nie daliśmy rady Wiktor Mikołajczyk po kiepskim starcie we Francjii, pokazał że treningi przed sezonem nie poszły w las. Zabrakło mu tylko kilku setnych sekund, aby wejść do finałowej 32, kolejny Dawid Wal był tuż za nim, Jan Poniński po sporym zachwianiu się na trasie uplasował się trochę dalej, natomiast Marcin Bocian na ostatniej skoczni wykonał „nie wiadomo co“ i się wywalił...
W finałach Mateusz Ligocki odpadł w pierwszej czwórce, a Maciej Jodko walczył jak lew i ukończył zawody na bardzo wysokim 5 miejscu.
Początek sezonu nie wygląda w związku z tym kolorowo, ale uznajmy to za złe dobrego początki. We włoszech pokażemy klasę i miejmy nadzieje, że uda się w końcu zdobyć medal.